czwartek, 6 listopada 2014

FARFELKI- KLUSECZKI ŻYDOWSKIE



Od  1988 roku- w czerwcu odbywa się impreza kulturalna na Kazimierzu mająca na  celu popularyzację kultury żydowskiej. Najbardziej znanym wydarzeniem krakowskiego Festiwalu Kultury Żydowskiej stał się koncert "Szalom na Szerokiej".  
To kilku godzinna unikatowa  prezentacja muzyki żydowskiej z całego świata- nawiasem mówiąc znakomitej ze wspaniałymi muzykami .  Sam festiwal  jest  jednym z najbardziej znanych polskich wydarzeń kulturalnych na całym świecie. Festiwalowi towarzyszą również inne wydarzenia - koncerty, wykłady, , happeningi , warsztaty, które dają każdemu z uczestników możliwość nie tylko obserwowania, ale też osobistego przeżycia i doświadczenia kultury żydowskiej.
 Między innymi są też wystawiane w restauracjach na krakowskim Kazimierzu potrawy kuchni żydowskiej. Tam właśnie kilkanaście lat temu po raz pierwszy jadłam kluseczki o śmiesznej nazwie farfelki. Nazwa jak nazwa z dobrą energią, ale kluseczki znakomite w smaku.
 Cały smak tych kluseczek tkwi we wcześniejszym wysuszeniu ich do zrumienienia w piekarniku, a dopiero potem zapiekanych w piekarniku. Można sobie narobić więcej-  doskonale się przechowują tak jak suchy makaron.
 Można je podawać jako samodzielne danie wzbogacając w skwareczki z boczku czy szynki wcześniej podsmażonej z cebulką. Ja je podaję do mięs pieczonych, drobiu, a szczególnie do pieczonej gęsi, ale tylko w wersji z cebulką. Kluseczki są mięciutkie,wszystkie są rozdzielone- sypkie.
Kluseczki farfelki to taka trochę nasza polska zacierka, ale bardzo zasadniczo różniąca się w smaku i wyglądzie. 



SKŁADNIKI:


- 50 dkg mąki wrocławskiej lub poznańskiej
- 2 jajka
- ½ szklanki wody- nie wolno dać więcej
- 1 płaska łyżeczka soli

UWAGA:
na jedną szklankę suchych wypieczonych kluseczek dajemy :

- 1 szklankę gorącej wody
- 1 płaską łyżkę smalczyku gęsiego, masła klarowanego lub innego wg uznania ( najlepsze na gęsim)
- 1 średnia  cebula pokrojona w kosteczkę wcześniej podsmażona ( zeszklona)
- sól i pieprz do smaku  ( spróbować wlaną wodę)

1) Wszystko mieszamy, wkładamy do naczynia żaroodpornego i pieczemy bez przykrycia w temperaturze 170 stopni C z termoobiegiem lub bez- do całkowitego wchłonięcia wody, do miękkości  . Trwa to ok. 25- 30 minut, z termoobiegiem.

2) Półtora szklanki kluseczek wystarcza na 2 osoby jako dodatek do mięs. Jako samodzielne danie -  2 szklanki lub w zależności od apetytu więcej.




1) Z jajek, przesianej mąki z solą i wody zagniatamy bardzo twarde ciasto. Powinno być dobrze wyrobione, ale może się trochę rozwarstwiać. Włożyć do woreczka foliowego i pozostawić w temperaturze pokojowej ok. 25- 30 minut, żeby odpoczęło.

2) Po tym czasie włożyć w woreczku do zamrażarki na ok. 30 minut. Wyjąć i zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Przesypać całość na blaszkę z papierem wysypanym mąką i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni C. Piec na pierwszej  półce od dołu 10 minut z termoobiegiem.

3) Po 10 minutach papier wyciągnąć, kluseczki przemieszać. Będą warstwami sklejone. Warstwy kluseczek dłonią w rękawiczce troszkę rozdrobnić- ja robię to gołą dłonią. Piec jeszcze 4 x po 5 minut za każdym razem przemieszać i rozdrobnić dłonią. Kiedyś kładłam na blaszkę pojedynczą warstwę, ale zbyt długo to trwało , więc  zaczęłam podpiekać wszystkie na raz. One i tak się rozdzielą.

4) Kluseczki powinny być zrumienione na kolor orzechów i wysuszone. Jeżeli chcemy je dłużej przechowywać, to dodatkowo rozsypać je na ściereczkę na kilka godzin, żeby dobrze odparowały. Zsypać do pojemnika, słoja i przechowywać jak makaron. Przyrządzać jak podałam w uwadze.

KLUSECZKI CZYTELNIKÓW  :


22 komentarze:

  1. pierwszy raz widzę coś takiego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te kluseczki są mało znane, ale bardzo smaczne.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. O jacie pierwszy raz takie widzę. o to coś dla mnie :) napewno zrobię.

    Dziekuję Danusiu za przepisik.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Basie nko. Kluseczki Ci polecam, troszkę jest zachodu, ale jak się nasuszy to potem jak znalazł.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  3. Pierwszy raz spotykam się z takimi kluseczkami, wyglądają na smaczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alinko, to potrawa rzeczywiście rzadko spotykana, ale warta zachodu.Dziękuję.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  4. Fantastyczne te kluseczki, nie znałam tego przepisu. Zrobię je któregoś dnia, bo mi bardzo przypadły do gustu.
    Nie uważam,ze są pracochłonne, warto się potrudzić, bo w sklepie takich nie znajdziemy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Renata Kozłowska9 listopada 2016 20:43

    Danusiu jesteś bezcenna!! Poszerzasz nasze horyzonty kulinarne. Koniecznie trzeba zrobić, :) dziękuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję Reniu- serdecznie pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Danusiu,ponieważ dopiero testuję kuchenkę elektryczną,mam pytanie z gatunku naiwnych.Przy włączonym termoobiegu grzałka dolna i górna włączona?Nie chcę zepsuć kluseczek.Dziękuję i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Stasiu. Tak włączona góra i dół - pozdrawiam Stasiu i życzę smacznego. Właśnie moje też się pieką. Miłego świętowania :)

      Usuń
  7. Witam Danuśka!!!
    Faktyczne kluseczki niebo w gębie jak to mówią, jadłam je w te wakacje w Kazimierzu Dolnym w restauracji "U FRYZJERA". Podają tam właśnie stricte żydowskie potrawy no po prostu cymes. No i mnie zainspirowałaś siadam i dzisiaj robię, zobaczymy czy wyjdą tak samo pyszne.
    pozdrawiam

    Halina z Nowego.S

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wiem Halinko, że wyszły Ci i smakowały. Dziękuję za maila i fotografię, zaraz wstawię zdjecie. Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  8. Danusiu,
    Tego opisu składniki i jak przygotowanie to mi przypomina moje dzieciństwo, zupełnie o tym zapomniałam. Moja Mama to robiła zawsze sobotę by na niedzielę mieć do rosołu wtedy za PRL w sklepie nie było nic.
    To była inna nazwa "tarte ciasto". Pozdrawiam Renata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reniu, tak sobie myślę czy czegoś nie pomyliłaś. Do rosołu chyba mama nie robiła opiekanych. Ja znam ciasto pod taką nazwą jak podajesz, ale to była raczej zacierka. No chyba , że się mylę. Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  9. Kluseczki wyszły doskonale.Jak z obrazka.Polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stasiu, bardzo mi miło to czytać. Wyobrażam sobie jak Ci ładnie wyszły. Ty doświadczona pani w swojej kuchni jesteś, to i wszystko Ci wychodzi. Serdecznie pozdrawiam :)

      Usuń
  10. Witam, mam takie pytanie czy to ciasto dobrze się tarkuje???Pytam bo ja jak zrobiłam, to miałam mały problem.Otóż ciasto częściowo było zamrożone po określonym czasie a częściowe nie. Ale i zamrożone i to nie, słabo mi8 się tarkowało, zastanawiam się dlaczego, co źle zrobiłam???Chciałam się jeszcze zapytać czy wykorzystałaś te kluseczki jeszcze inaczej???nie wiem np. do zup, mlecznej????
    moje leżakują na ściereczce i potem je przesypie do słoika. Jak długi może być czas ich leżakowania???
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Lidio. Bardzo przepraszam, ale gdzieś mi się zawieruszył Twój komentarz. Ciasto jest najlepiej pociąć na mniejsze kawałki i wtedy podmrozić, krócej trwa. Nie musi być całkiem zamrożone, lepiej się tarkuje takie półtwarde, chociaż lekko nie jest. Też mam problem ze starciem, ale mam cierpliwość. Nie widzę innej metody na rozdrobnienie tego ciasta, ale warto, bo te kluseczki my uwielbiamy. Co do przechowywania, można bardzo długo. One są wysuszone jak każdy makaron. Co do zupy, to nie używałam, ale myślę, że można. Pewnie tylko nie trzeba zbyt długo gotować . Serdecznie pozdrawiam :)

      Usuń
  11. Półtora szklanki....to po jakiemu to?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem proszę Pani po jakiemu to , może Pani ma większą wiedzę ode mnie :) ja jestem Nikt - tylko człowiek :)

      Usuń

UWAGA :
Ponieważ ostatnio pojawiła się duża ilość spamu zostałam zmuszona do włączenia moderowania komentarzy, które staram się w miarę szybko publikować . Dziękuję.