O MNIE

Nie piszę, jakie szkoły pokończyłam, nie piszę gdzie pracowałam, daty i miejsca urodzin itp. Piszę tylko, że jestem babcią jednego wnusia, którego widuję w czasie świąt i we wakacje.
Będę pisała co mi w duszy gra. To tytuł bloga adekwatny do mojej osobowości. Staram się niczego już nie planować- żyję tu i teraz- tworzę swoje życie. Przyszła do mnie wena, została i jest blog kulinarny.
Przepisy z PRL-U-mam do nich sentyment. Stąd między innymi mój pomysł. Prowadzenie bloga będzie takim moim hobby na zaczynającą się jesień życia. To po części też ćwiczenie umysłu, a przede wszystkim stały kontakt z ludźmi w sieci. Dzieci mają swoje życie więc mam i ja.
Wyciągnęłam stare zeszyty- wysłużone, poplamione, rozpadające się - pachnące nostalgicznym wspomnieniem kuchni. Rodzinne potrawy o proweniencji kresowej - Babci,Mamy, moje z czasów późniejszych, sąsiadek i znajomych. Niektórych już nie ma, a przepisy przetrwały , będąc świadectwem codziennej , często niedocenianej przez pokolenie kuchennej krzątaniny. Przepisy zdały egzamin z pustych półek sklepowych , łącznie z tanim substytutem jakiegoś produktu.
 Przepisy będą różne,również z innych blogów, bo przecież nie mam patentu na wszystko. Przepisy młodych blogerek również mogą być ciekawe. Przepisy z kuchni świata, których ja nie znam, bo moja kuchnia jest bardzo tradycyjna. Może to dobrze, bo przecież ktoś musi prowadzić bloga z kuchnią, która jest w większości naszych domów.

Szczególne miejsce w mojej duszy zajmują zwierzęta. Nie wyobrażam sobie mojego domu bez takich wspaniałych przyjaciół.
Niby ich nie ma- nie mają głosu, ale są przy mnie kiedy jestem smutna. Przychodzą, wiedzą o tym- pomimo tego, że nikt im o tym nie powiedział.
Kilku już odeszło - dwa wspaniałe psy - KORA i TINA i cztery koty - FILEMON I , PUSIA I , FILEMON II  i PUSIA II- wszystkie schroniskowe. Teraz mamy konia - ANEMONA - czystej krwi arabskiej ze stadniny Janów Podlaski i dwa koty  IWANA - kota rosyjskiego i  koteczkę brytyjską na razie bez imienia, mówimy na nią Niunia.
To tyle - teraz będziecie mnie Państwo poznawać dalej poprzez kuchnię,która będę proponowała w moich potrawach.

A poniżej mój zwierzyniec.






69 komentarzy:

  1. tez kocham zwierzeta

    OdpowiedzUsuń
  2. To są najlepsi przyjaciele-pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super blog,serdecznie pozdrawiam ...Bogusia..

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dziękuję i również serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Danusiu, znalazłam Twojego bloga dzięki Margarytce na Fb i oczywiście już idzie do moich ulubionych. Ile w nim ciepła! Pozdrawiam serdecznie - Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogarnelo mnie to samo uczucie,duzo ciepla na tym blogu,co swiadczy o tym,ze Danusia jest rowniez bardzo serdeczna i ciepla osoba.Po przeczytaniu rozdzialu"o mnie" prawie sie poplakalam ze wzgledu na zwierzatka.
      Zycze duzo dobrego dla Danusi i wszystkich tu zagladajacych.
      Tez bede tutaj czestym gosciem.
      Krystyna

      Usuń
  6. To bardzo miłe co napisałaś,aż mi się ciepło na duszy zrobiło.Mieszkamy z Margarytką w tym samym mieście-to bardzo miła osoba,będę musiała ją zaprosić na kawkę przy okazji.Tobie serdecznie dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam częściej-pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam Pani Danusiu :) stworzyla Pani przepiekny blog z przyjemnoscia bede tu zagladala i korzystala z Pani wiedzy kulinarnej:) serdecznie pozdrawiam ....anna muszynska

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem bardzo wrażliwą osobą i takie słowa są jak balsam na moją duszę-bardzo dziękuję za taki miły komentarz i serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo się cieszę, że tu trafiłam, mam nadzieję,że na dłużej a to dzięki Margarytce. :)
    Fajnie,że jesteśmy z tego samego miasta :) Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak to miło przywitać "krajankę"-bardzo się cieszę,że poszerza się grono osób ,które odwiedzają mój blog-serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tylko podziwiać. Trafiłam tu z margarytkowego bloga. Też bez przerwy coś gotuję,piekę, smażę, pichcę, dlatego uwielbiam takie blogi jak Pani, czy Margarytki. Czerpię z Waszych pomysłów całymi garściami. A i czasami zadziwiam innych przygotowując jakieś potrawy z Waszych blogów. Oczywiście zawsze ujawniam autorów tych przepisów ,bo nie lubię sobie coś przypisywać, czego nie jestem autorem. Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  12. Wspaniałe przepisy.
    Trzymam kciuki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem co napisać,tak mi jest miło-pozdrawiam i dziekuję:)

      Usuń
  13. Witam na moim blogu.Miło czytać te słowa,tym bardziej że staram się wkładać "serce" w moje przepisy.Jeżeli ktoś to docenia to robi się ciepło na duszy.Dziekuję i serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. dziś znalazłam Pani blog dzięki Margarytce.... Na pewno skorzystam z przepisów są wspaniałe a w szczególności domowe wyroby i przepisy na drób. Pozdrawiam gorąco i cieszę się że są osoby które dzielą się swoimi przepisami. :)) Renata

    OdpowiedzUsuń
  15. Witam.Bardzo dziękuję za tyle ciepłych słów i proszę się dzielić wrażeniami smakowymi jeżeli zdecyduje się Pani na skorzystanie z moich przepisów-serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. jesteś wspaniałą osobą! też ogromnie kocham zwierzęta! blog świetny, będę tu stałym gościem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę,kiedy przybywa osób,które lubią zwierzęta-szczególnie w dobie znęcania się nad nimi.Bardzo dziękuję za tak miłe słowa i zapraszam-pozdrawiam majowo:)

      Usuń
  17. wlaczam sie Danusiu w twoja milosc do zwierzat - kocham je tak samo mocno jak Ty nie wyobrazam sobie zycia bez nich - musialam ci to napisac ,czytajac Twoje recenzje - mam 3 kotki Wasyla.Wasylowa i kiciusia i oczywiscie kochanego Cezara boksera , a syn przyjezdza do mnie z Wroclawia z ukochanym naszym Amonkiem - buldoczkiem - ANEMON Jest piekny ... pozdrawiam Cie serdecznie Basia z Paczkowa.;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam.Bardzo też lubię obserwować moje zwierzaki,ale te nie moje też.Kładę się one sa przy mnie,wstaję też są przy mnie,towarzyszą mi w ogrodzie,wyczuwają mój zły nastrój-wtedy usuwają się w "cień"-i jak tu nie kochac zwierząt-bardzo dziekuję,że trafiłaś na mój blog -pozdrawiam ciepło i dziekuję:)

      Usuń
  18. Pani blog jest fantastyczną inspiracją- zarówno do codziennego przygotowywania jedzonka jak i na uroczystości, uwielbiam pani przepisy, mam nadzieje, że bedzie ich jeszcze więcej! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie.Bardzo mi miło kiedy ludzie doceniają mój wkład w ten blog.Nie jest to łatwe bo wymaga trochę nakładu pracy i systematycznosci.Największą przyjemnością jest to kiedy wstaję rano,otwieram komputer i czytam taki przyjazny komentarz.Bardzo dziękuję i pozdrawiam ciepło:)

      Usuń
  19. Pani Danusiu, jestem tu pierwszy raz i poczułam takie ciepło u Pani,jak u mamy:) Serdecznie dziękuję... na pewno będę tu zaglądać, pozdrawiam Panią- Dorota Kopeć z Rzeszowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Panią serdecznie.Bardzo sie cieszę,że tak odebrała Pani atmosferę na moim blogu.Blog prowadzę z przyjemnością i niczego nie wymuszam.Po prostu robię to co mi serce dyktuje.Spotykam się z dużą dozą ciepła od ludzi i staram się w jakiś sposób również to robić.Miło mi,że będę mogła tutaj Panią gościć .Pozdrawiam ciepło i bardzo dziekuję:)

      Usuń
  20. Trafiłam tu zupełnie przypadkowo i jestem oczarowana. To wspaniały ciepły blog.Jestem adminką forum, jak my to mówimy "sześcdziesiątek", jest ogólno dostepne.Byłoby miło gdybyś czasem do nas wpadła.Ja na pewno bedę do Ciebie zaglądac.
    http://forum.gazeta.pl/forum/f,29055,_60_jestesmy_.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie na moim blogu.To bardzo miłe,co napisałaś,aż się ciepło zrobiło na duszy.Będę do Was wpadała jak tylko czas pozwoli,bo prowadzenie zajmuje bardzo dużo tego czasu.Dziękuję za zaproszenie ,za pobyt na moim blogu i życzę udanej niedzieli:)

      Usuń
  21. Jestem pod wrażeniem Pani, Pani artystycznej, ciepłej, potrafiącej inspirowac duszy.Tak błogo mi się zrobiło czytając tego bloga. Kucharka ze mnie żadna, nie bardzo lubie i potrafię, ale zazdroszczę ludziom, którzy mają pasję w gotowaniu.W każdym razie ( o dziwo!),aż mi się zachciało coś przyrządzic...Pozdrawiam serdecznie.Edyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Pani Edyto.Nie jest tajemnicą poliszynela,że każdy z nas lubi ciepłe słowa.W przypadku prowadzenia bloga ma to szczególne znaczenie,kiedy czytelnicy odbierają mój blog pozytywnie.To daje chęć do dalszego dzielenia się przepisami.Staram się w miarę szczegółowo robić zdjęcia i opisy potraw z myślą o osobach,które nie mają daru gotowania a chcieliby coś "upichcić".
      W prowadzenie bloga i przyrządzanie potraw wkładam duszę i miło kiedy moi czytelnicy odbierają to w taki sposób jak Pani.
      Bardzo dziękuję i zapraszam - niech Pani do mnie wpada na chwileczkę i przystanie w tym zabieganym życiu.
      Serdecznie pozdrawiam!!!

      Usuń
  22. Piszę tym razem tutaj. Zawsze przeglądałam przepisy a dzisiaj weszłam w tę zakładkę. Takie ciepło bije z Twoich słów i krótkiej opowieści o sobie. Zamieszczone zdjęcia zwierzaczków też mówią wiele. Ale rozbroiły mnie słowa o zainteresowaniach. Dwa pierwsze punkty to tak jak ja. Tylko do takiej literatury mój skarb jeszcze nie dorósł. Najbardziej lubi wierszyki, niektóre czytane do znudzenie (naszego. Po n-tym razie jest "jecie jaz". Widujemy się co kilka tygodni, więc później je słuchamy przez telefon.Dziękuję za miłą memu sercu ocenę prac. Pozdrawiam serdecznie. Ewa

    OdpowiedzUsuń
  23. Ewuniu,bardzo Ci dziękuję,że pomimo tak czasochłonnego hobby znalazłaś chwilę,żeby do mnie zajrzeć.Domyślam się,że masz też tylko jeden skarb,więc wiesz jakie to miłe kiedy Ci się kręci po domu od czasu do czasu taki cud natury.Nie mogę się jeszcze pozbierać po przyjeździe,ale w kuchni już urzęduję.Bardzo Co dziekuję za miłe słowa.
    Pozdrawiam serdecznie!!!

    OdpowiedzUsuń
  24. Zajrzałam tutaj przez przypadek. Ale z pewnością, będę częstym gościem. Jest tutaj miło, ciepło a przede wszystkim smacznie. Po prostu - bardzo mi się podoba ten blog. Pozdrawiam serdecznie, Krys

    OdpowiedzUsuń
  25. Dzień dobry Pani Krysiu.Zawsze się serce raduje jak ktoś "nowy zajrzy na mojego bloga".To miłe w dzisiejszych czasach,że ludzie potrafią znaleźć chwilę czasu,żeby napisać komentarz.Witam Panią w moich skromnych progach i zapraszam.
    Pozdrawiam serdecznie!!!

    OdpowiedzUsuń
  26. Witam serdecznie. Jestem pierwszy raz na Pani blogu, trafiłam tu przypadkiem, ale przeczytałam trochę Pani przepisów i już dodałam sobie stronę główna do moich ulubionych, ponieważ wiem, że będę tu często zaglądała w poszukiwaniu czegoś fajnego i smacznego, bo ślinka cieknie od samego czytania . Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo zdrowia, weny twórczej i radości ze swoich zwierzaczków . :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie na moim blogu.Miło mi czytać Pani komentarz.To taka nagroda za pracę,którą w kładam w mój blog.Każdy człowiek potrzebuje uznania w oczach innych-nie żyjemy tylko dla siebie.To bardzo miłe dla mnie odkrycie,że w sieci też można mieć dobrych znajomych,może nawet czasami lepszych niż w realu.Cieszę się bardzo,że trafiła Pani też do mnie.Zapraszam jak najczęściej.Przepisy staram się wstawiać systematycznie więc każdego dnia jest jeden,a czasami dwa.Zwierzaczki czują się dobrze i razem ze mną się starzeją-czasami myślę,że wolałabym je przeżyć.Gdyby było odwrotnie nie zrozumiałyby tego.Dziękuję Pani -Beatko za czas,który zostawiła u mnie Pani na blogu.
      Pozdrawiam serdecznie!!!

      Usuń
  27. Jestem wielką wielbicielką Pani bloga! Codziennie tu zaglądam i zawsze coś pysznego znajduję. Dziś upiekłam placek z owocami i kruszonką z Pani przepisu i wyszedł rewelacyjny!!! Proste ciasto a podbiło podniebienie mojej rodziny:}Bardzo gorąco pozdrawiam !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie.Za każdym razem kiedy czytam taki komentarz jak Pani,to wiem,że warto dzielić się z innymi przepisami.To bardzo miłe,kiedy wiem,że zrobiona potrawa z mojego przepisu smakowała.To taka dalsza motywacja do prowadzenia bloga.Dziękuję.
      Pozdrawiam ciepło!!!

      Usuń
  28. Witam :) Jestem tu po raz pierwszy i z przyjemnością wrócę nie raz, żeby ogrzać się ciepłem jaki bije z Pani bloga, ciepłem domowej atmosfery, pysznej polskiej kuchni i dawnych przepisów, które kojarzą mi się z kuchnią mojej mamy, być może zbyt tłustej i mało dietetycznej, ale przepysznej... :) Serdecznie pozdrawiam:) - Barbara z Poznania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Basiu.Pozwolisz,że tak się będę zwracała do Ciebie,to w sieci bardzo ułatwia kontakt.Myślę,że się nie obrazisz.Miło mi,że wpisałaś się tutaj.Ciepłych słów nigdy za wiele i za to Ci bardzo dziękuję.Dziękuję również,że zatrzymałaś się u mnie na chwilę i wystawiłaś komentarz.Zapraszam do mnie jak najcześciej.Moje potrawy nie są wyszukane,bo w pewnym wieku jest się nie do końca reformowalnym.Wstawiam to co gotuję,a że mojej rodzinie bardzo smakuje,więc dlaczego nie podzielić się przepisami z innymi.Bardzo dziekuję.
      Pozdrawiam serdecznie!!!

      Usuń
  29. Dziękuję Danusiu:) Wszystkiego najlepszego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Basiu i życzę miłego weekendu!!!

      Usuń
  30. Jakoś przypadkiem trafiłam na pani blog szukałam przepisów na domowe wędliny, jestem zachwycona, super zdjęcia i przepisy, takie swojskie, zawsze lubiłam gotować mam dużo starych książek, chętnie coś podpowiem bo też będę częstym gościem u Pani Danusi.

    Kolorowych snów pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie."Kolorowych snów"-jakie piękne życzenia-mile mnie Pani zaskoczyła.Z podpowiedzi zawsze chętnie korzystam,bo co dwie głowy to nie jedna.Każde doświadczenie kulinarne ma dla mnie znaczenie.Dziękuję bardzo za ciepłe słowa i zapraszam.
      Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dnia:)

      Usuń
  31. Jestem z Panią w tym samym czasie utraty kochanego kotka.Mój Floruś został uśpiony . Ciężko chorował na zapalenie pęcherza a potem nerek. Cierpiał a w tym cierpieniu zrobiłsie tak agresywny że wszyscy domownicy uciekali przed nim a mnie która była z nim najbardziej związana bardzo mocno pogryzł.Pani wet stwierdzila że on cierpi i zgodziliśmy sie na uśpienie . jest mi z tym źle ale już nie zdecyduje się na adopcje zwierzatka bo drugi raz nie przeżyje.Przepraszam za ten wywód a nasz KOCIĄTKA są w NIEBIE- TĘCZOWYM MOŚCIE!!! Pozdrawiam Panią serdecznie i dzięki za wspaniałe przepisy. Jolanta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolu,doskonale Cię rozumiem,przechodziłam przez takie cierpienie już nie raz i nie dwa.Wiem jakie to jest trudne po utracie bliskiego nam przyjaciela.Mój pierwszy kotek Filemon też mnie atakował przed uśpieniem (miał 14 lat),a za chwilę się łasił.Weterynarz mi powiedział,że były to już zmiany na mózgu dlatego takie zachowanie.One nie są niczemu winne.Ludzie też są czasami agresywni w chorobie.Jolu jak ja uśpiłam pierwszego kotka to nie wierzyłam,że go nie ma .Jechałam samochodem po uśpieniu i krzyczałam na głos-dlaczego?Nie spałam po nocach,strasznie się meczyłam.To Twoja decyzja,ale ja bym wzięła malutkiego,tylko takiego z pewnego źródła,żebyś nie przechodziła to co ja.Po 4 dniach od uśpienia Filusia pojechałam do schroniska i wzięłam dwa małe kotki.Po 6 dniach Pusia I odeszła.Była chora.Pojechałam po następną koteczkę,żeby jemu nie było smutno.Wzięłam 8 miesięczną-była wspaniała i właśnie kilka dni temu odeszła.Teraz już nie wzięłam ze schroniska,bo sie bałam-one zawsze są obciążone jakąś chorobą w takim wielkim skupisku.Człowiek je potem ratuje,leczy ale one szybciej odchodzą.Namawiam Cię Jolu gorąco weź sobie kotka,bo będzie Ci bardzo ciężko.Wiem dużo o tym.
      Pozdrawiam serdecznie i dziekuję-trzymam za Ciebie kciuki.

      Usuń
  32. Dziękuje Danusiu za słowa wsparcia ale muszę odczekać żeby podjać decyzje o nastepnym zwierzatku.Florek mial lat 15 i wszystkie objawy o jakich piszesz czyli ta agresja a za chwilke laszenie a za nastepna agresja wszystko sie zgadza ze to zmiany w mozgu.On byl kastratem i caly czas w domu w dwoch pokoikach . nie jezdzilam na urlopy bo nigdzie nie zaadoptowal sie do zamieszkania poza domem a nie mialam nikogo kto by sie nim zajął ale nie zaluje zadnego dnia z nim spedzonego . Przepraszam za tą bazgranine ale nawet nie chce mi sie przestrzegac takich znakow !! jeszczeraz pozdrawiam im tez sie trzymaj!!!Jolanta.

    OdpowiedzUsuń
  33. Staram się Ciebie wesprzeć,ale wiem z autopsji,że to mało daje.Tak naprawdę to musimy sami tą utratę przejść.Wszędzie gdzie się patrzy widzi się kotka.Wszystkie miejsca w domu go przypominają i to jest bardzo trudne.Ja też jeszcze nie przetrawiłam mojej koteczki,przecież to dopiero tydzień.Wieczorem kiedy wyjdę do ogrodu,żeby pobyć chwilę sama to patrząc na dwa obdrapane z kory drzewka serce mi się kroi.Ona na nich zdzierała pazurki-mam to przed oczyma.Popłaczę sobie i wracam.Moja uwaga w dzień jest troche rozproszona przez małą koteczkę,której Iwan na razie nie toleruje.Także jest mi trochę lżej niż Tobie.Trzymaj się jestem z Tobą-wiem jak wygląda takie cierpienie więc potrafię to doskonale zrozumieć.
    Pozdrawiam Cię bardzo ciepło-pa.Napisz mi gdybyś zmieniła decyzję.

    OdpowiedzUsuń
  34. Jeszcze raz dziękuje!!!

    OdpowiedzUsuń
  35. Pani Danuto, bardzo mało w sieci przepisów na prodiż. Pamiętam w dzieciństwie babcia piekła w nim cuda. Planuję zakup prodiża i szukając w sieci przepisów, trafiłam na taki u Pani na blogu - proszę o więcej!
    pozdrawiam, Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Pani Kasiu. Szukałam tego kometarza i nie bardzo wiedziałam gdzie jest. Poniżej napisała do mnie Pani Dorota i cieszę się, że wreszcie mogę odpowiedzieć. Proszę mi wybaczyć, to nie jest lekceważenie moich czytelników, tylko po prostu chwilowy brak koncentracji. Czasami tak się zdarza.
      W prodiżu czasami przyrządzam potrawy, ale ponieważ nie zauważyłam zainteresowania to nie wstawiam na bloga. Postaram się nadrobić zaległości.
      Pozdrawiam serdecznie!!!

      Usuń
  36. Witam Pani Danusiu
    Cieszę się bardzo, że trafiłam na Pani bloga. Przypadek, ale jaki owocny :)) Właśnie przesłałam koleżance link do przepisu na pierniczki choinkowe i wszystkie pozostałe przy okazji też.
    Wspaniałe przepisy i piękne zdjęcia - za sprawą magii na Pani blogu chyba wrócę do prowadzenia swojego. Ile nostalgii jest w tym co Pani pisze o przepisach - tych ze starych, poniszczonych zeszytów, mam taki i strzegę go jak oka w głowie. Przepisałam część i dałam córce - niech teraz tworzy swój własny. Najpiękniejsze jest to, że moje wnuki jadą do babusi na ciasto, bo babusia upiecze - i to są właśnie te smaki i zapach, których szuka się później w życiu dorosłym i które przynoszą wspomnienia z dzieciństwa - takie ciepłe i miłe dla serca i duszy.
    Serdecznie pozdrawiam Dorota.

    OdpowiedzUsuń
  37. Dzień dobry Pani Doroto. Prowadzę bloga od końca grudnia 2012 roku. To krótko w porównaniu z innymi blogerkami. Dopóki zdrowie będzie w miarę dopisywać będę prowadziła go nadal. Bardzo lubię ten kontakt z ludźmi w sieci. To tak jakby się naraz miało dużo przyjaciół.
    Zajrzałam na Pani bloga, ale jak znajdę chwilę czasu to z ogromną ciekawością przejrzę przepisy. Szkoda , że Pani przerwała, ale widzę że jeszcze nic straconego. Myślę, że każdy z nas w tym wieku musi robić coś dla siebie. Mam wnusia i dzieci, ale one są rzadko bo mają swoje życie , więc mam i ja jak pisałam wyżej. Pani Doroto bardzo by mi było miło, gdyby Pani wznowiła publikowanie przepisów. Zapewne ma ich Pani sporo i zapewne ciekawych. Trzeba się nimi dzielić dla potomnych.
    Bardzo dziekuję za tak przemiłą wizytę .
    Pozdrawiam serdecznie!!!

    OdpowiedzUsuń
  38. Pani Danusiu,
    Szukalam przepisu na bulki orkiszowe i kliknelo mi sie tutaj.Musze przyznac,ze z tak zywym i cieplym blogiem jeszcze sie nie spotkalam.Kiedy przeczytalam zakladke "O mnie"to zachcialo mi sie przytulic do Pani i usciskac jak kochana i ciepla osobe.Mysle ze ma Pani bardzo bogate wnetrze,ciepelko bije z kazdej strony.Pozdrawiam bardzo serdecznie,zycze duzo dobrego w Nowym Roku.
    Bede zagladac tutaj i polecac wszystkim.
    Krystyna

    OdpowiedzUsuń
  39. Dzień dobry pani Krysiu. Miło mi czytać ten komentarz. Napisałam " o mnie" co mi dusza podyktowała, dlatego taka nazwa mojego bloga. Zwierzęta zawsze kochałam i najchętniej przygarnęłabym wszystkie, ale świata nie uratuję.
    Gotować zawsze lubiłam i lubię chociaż siły nie te co kiedyś. Chcę jednak dzielić się z Państwem przepisami w większości z kuchni tradycyjnej- tej codziennej i świątecznej. Bardzo jest dla mnie motywujące , kiedy ludzie piszą komentarze. To daje siły do dalszego prowadzenia bloga co nie jest łatwe.
    Bardzo dziekuję i zapraszam serdecznie. Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  40. Pani Danusiu cieszę się ,że znalazłam Pani bloga,korzystałam już z przepisów od listopada.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Pani Haniu. Jakże mi miło , że czasami zatrzyma się Pani na moim blogu. To jest taka dla mnie inspiracja do dalszego prowadzenia moich kulinariów. Bardzo dziękuję.
      Pozdrawiam serdecznie!!!

      Usuń
  41. Też muszę podziękować Margarytce, bo dzięki Niej trafiłam na tak wspaniały blog!!! :)
    Pozdrawiam ciepło.
    Teresa

    OdpowiedzUsuń
  42. Witam, jak większość trafiłam przez przypadek i zostałam. Też mam sentyment do takich prostych potraw. Zależy mi przede wszystkim na zdrowym jedzeniu. Piekę chleb i obiecuję wypróbować kilka od Pani, bo bardzo mi się spodobały. Zachwyciłam się domowymi przepisami na wędliny, ja też dużo piekę (bo na razie nie mam warunków na wędzenia) i zastanawiam się nad kupnem takiej praski. Boję się tylko, czy mojej rodzinie posmakuje taka tylko parowana.
    Zachwyciłam się też Pani zwierzyńcem, a moja córka-koniara przecudnym Anemonem. Pochwalę się też moim: Kofeina - czarna kotka rasy dachowej i Felek jamnikowaty kundelek znaleziony jako 6-miesięczne szczenie po sylwestrowym strzelaniu przez naszego burmistrza(gubi się wtedy móstwo psów ,kotów i ptaków, ale pan i władca naszego miasta-ogrodu nic sobie z tego nie robi) Mam nadzieję , ze nasze zwierzaki choć przezyły ciężkie chwile teraz są z nami szczęśliwe. Mojej córce- nastolatce marzy się własny koń (jeżdzi na koniu od 6 roku życia, nie zraziła się nawet po wypadku zakończonym operacją ręki)Powtarzam jej ciągle, że marzenia się spełniają i doczeka się własnego rumaka,
    Pisała Pani o przeżyciach po stracie kotki. Rozumiem i wiem co to znaczy, też kiedyś musiałam sama podjąć decyzję o uśpieniu jamniczka, który złamał kręgosłup i bardzo cierpiał.
    Tak się rozpisałam ,bo chciałam się w ten sposób przedstawić i powiedzieć,że poczułam bratnią duszę Lubię gotować i rozpieszczać w ten sposób swoją rodzinę,
    Będę zaglądać.
    Pozdrawiam Hania,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Pani Haniu.
      Będę się starała chronologicznie odpowiedzieć na Pani bardzo miły komentarz. Co do szynek parzonych, to polecam w pierwszej kolejności wypróbowanie wędliny w osłonkach barierowych. Koszt nie jest wielki, a smak wyrobu bardzo zbliżony do szynki z praski. Zapewniam Panią, jeżeli rodzinka lubi szynkę konserwową, myślę o dawnym Krakusie, którego już dzisiaj w smacznym wydaniu nie ma to myślę, że moje wędliny będą smakowały. Szynkowar po prostu jest znacznie wygodniejszy, wkładamy, zamykamy, schładzamy i parzymy. Nie ma takiego paprania się z osłonkami. Wstawiłam takie przepisy z myślą o tych, którzy nie mają tego urządzenia, ale ja jednak przede wszystkim korzystam z szynkowara.
      Wiem coś na temat wystraszonych zwierząt podczas nocy sylwestrowej. Moja koteczka Pusiunia, której już nie ma wystraszyła się dwa dni przed Sylwestrem kiedy sąsiad za płotem odpalił racę. Cztery dni jej szukaliśmy, ale na szczęście wróciła sama- wychudzona, brudna i zmarznięta. Myślałam, że mi serce pęknie jak ją zobaczyłam. Ludzie nie myślą o zwierzętach, najważniejsze że dobrze się bawią.
      Pani Haniu, koń to przepiękne zwierzę i bardzo mądre. Nasz już doczekał się swojego fanklubu. Stacjonuje u znajomych w stadninie i tam przychodzą przede wszystkich dziewczyny i się nim opiekują, pieszczą, czeszą. Araby to bardzo przyjazne konie. Jeżeli Pani córka kocha konie to polecam z całego serca wyjazd na 3 dni na Pokaz Koni Arabskich do Janowa Podlaskiego. Impreza odbywa się w wakacje, zawsze w sierpniu. To jest coś pięknego. Pierwszego dnia jest pokaz nocny tych koni w rytm muzyki arabskiej. To w jaki sposób te konie się poruszają i pokazują nie da się opisać słowami. My jeździmy tam już od kilkunastu lat każdego roku po to, żeby nasycić duszę pięknym widokiem tych wspaniałych zwierząt. Taka rodzinna wyprawa jest kapitalna. Są stragany, różne stoiska, a przede wszystkim konie, otwarte stajnie- klimat niepowtarzalny.
      Pani Haniu zapraszam do mojej kuchni, w której nie stosuję żadnych sztucznych przypraw, jak najmniej chemii bo przecież jesteśmy tym co jemy. Bardzo Pani dziękuję za miła wizytę.
      Pozdrawiam serdecznie i witam w klubie miłośników zwierząt:)

      Usuń
  43. Dziękuje za odpowiedź i porady kulinarne. Oczywiście zacznę od osłonek i jeśli przekonam dzieciaki to sprawie sobie machinę.
    A co do Janowa to marzy nam się wyjazd od wielu lat, możę w tym roku uda nam się zrealizować plany. Podlasie swego czasu nas urzekło (Basia była na obozie jeździeckim w Pieńkach), a od jakiegoś czasu jeździmy do Masiewa(Bialowieża) na spotkania z hucułami. Nie są takie delikatne i dystyngowane jak araby, ale zachwycają swoją siłą i są przeurocze i mądre.Basia opiekowała się stadkiem podczas nieobecności gospodarzy.Z podziwem patrzyłam jak pracuje przy koniach,(chociaż w domu ciężko zagonić do roboty) a jeszcze bardziej zadziwiała mnie moja młodsza coreczka Marysia(chyba idzie w ślady siostry) zbierająca końskie kupy z padoku urządzeniem prawie dwa razy większym od niej.Serce mi się raduje jak widzę, że moje dziewczyny tak kochają zwierzęta i wiedzą,że to nie tylko przyjemność głaskania miłego kotka,,ale też praca i to ciężka i nie zawsze pachnaca

    Pozdrawiam Hania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Pani Haniu. Znamy też świetnie hucuły. To małe, krępe i bardzo wytrzymałe koniki. Mąż każdego roku jeździ na hucułach po Bieszczadach, To są takie męskie wyprawy na dziko, niesamowicie trudne, ale ogranizowane przez człowieka Bieszczad. W dzisiejszych czasach, gdzie zagrożenia płyną z każdej strony bardzo dobrze, że Pani dzieci mają takie piękne zainteresowania, a szczególnie obcowanie z żywym stworzeniem. To zawsze procentuje w przyszłym życiu. Pani Haniu, życzę Pani wielu miłych wrażeń z wyjazdów urlopwych.
      Pozdrawiam serdecznie!!!

      Usuń
  44. Witam Pani Danusiu:)
    Na Pani Blogu goszczę już od dłuższego czasu i wypróbowuję Pani przepisy jeden po drugim. Wszystkie dania udają się wybornie, ku uciesze Rodzinki. A ponieważ jestem mamą dwóch Budrysów (10 i 4 lata), mam więc komu serwować te pyszności. U Pani także po raz pierwszy usłyszałam u szynkowarze i od tej pory domowa wędlinka jest u nas w domu na co dzień:) Podobnie jak domowe sery, zwłaszcza indyjski paneer- mój mąż oszalał na jego punkcie:)
    Jest jeszcze wiele dań, które bardzo chcę przetestować no i wciąż pojawiają się nowe- fantastyczne:) ale ciągle brak czasu na wszystko. W najbliższym czasie będę piekła tort na urodziny starszego syna, a zaraz potem młodszego- blisko siebie się urodzili:) Nie potrafię się jednak zdecydować, którą z Pani propozycji wybrać:)
    Bardzo, bardzo dziękuję za Tego Bloga- jest FENOMENALNY!!! Znajduję tu mnóstwo ciepła i spokoju, a kiedy przeglądam kolejne, nowe przepisy, wyobrażam sobie Panią krzątającą się po przytulnej kuchni i już zazdroszczę tej cudownej atmosfery Pani domownikom.
    Pozdrawiam serdecznie ze słonecznej dziś Łodzi,
    Kasia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Pani Kasiu. Z Pani komentarza wynika, że jest jeszcze młodziutka. Zazdroszczę, też bym chciałam cofnąć się trochę w latach, ale nie ma co narzekać. Jak się ma takich czytelników jak Pani to na duszy jest ciepło i chce się dalej prowadzić bloga. Czasami jestem zmęczona blogiem. Gotować bardzo lubię, ale to obrabianie zdjęć i opracowywanie przepisów jest bardzo czasochłonne. Na razie starcza mi sił i cieszę się kiedy tutaj wchodzę, że moje przepisy się jednak przydają.
      W zeszłym roku jadąc na urlop w sierpniu zatrzymaliśmy się na 2 dni w Łodzi. Zawsze przez nią tylko przejeżdżaliśmy jadąc do córki do Krakowa i postanowilismy zwiedzić to miasto. Pan przewodnik był fantastyczny, oprowadzał nas po najważniejszych miejscach przez 6 godzin. Byliśmy pod ogromnym wrażeniem tych fortun Scheiblerów, Grohmanów, Poznańskich itp. Wstyd było, że 15 lat tylko przejeżdżaliśmy, a teraz już mamy pojęcie jakie to było ogromne miasto przemysłowo- włókiennicze.
      Pani Kasiu zapraszam serdecznie do mojej kuchni, będzie mi bardzo miło Panią gościć.
      Dziękuję bardzo i pozdrawiam serdecznie!!!

      Usuń
    2. :)
      Z pewnością zagoszczę, może być Pani tego pewna:)
      Właśnie odmrażam mięso na "marynowane schabowe", a wczoraj doprawiłam już słuszny kawałek na "polędwicę dojrzewającą":) Tą ostatnią robiłam już wcześniej kilka razy, ale dopiero przepis przez Panią przedstawiony przypasował nam w 100% i teraz robię już tylko tak!
      Co do mojego miasta- ubolewam, że tak pustoszeje... Niestety przemysłowy charakter Łodzi, to już historia. Miasto coraz bardziej się wyludnia, a Włodarze niewiele robią, aby zaradzić temu. Ale zapraszam częściej, mimo wszystko:)
      Pani praca nad Blogiem jest wyraźna w każdym jego miejscu. Tym bardziej doceniam, bo gołym okiem widać, że podchodzi Pani do tego z całym sercem.
      Dziękuję za Pani miłe słowa i ciepłą odpowiedź:)
      Raz jeszcze pozdrawiam,
      Kasia (mama dwóch Budrysów:))

      Usuń
    3. Schabowe marynowane polecam, bo są naprawdę bardzo smaczne, myślę, że się Pani nie zawiedzie.
      Pani Kasiu, myślę, że wiele miast w Polsce się wyludnia. Część młodych ludzi wyjeżdża z Polski, można rzec "za chlebem", część ucieka do miast, które mają więcej ofert pracy.
      Bardzo Pani dziękuję za przemiłą wizytę.
      Życzę udanego weekendu!!!

      Usuń
  45. iwona chlebowska
    Witam, jestem pod wrażeniem tego bloga, bije z niego tyle ciepła i smacznych potraw , aż czuję ten zapach, jestem po raz pierwszy i nie ostatni. Cieszę się, że tu zajrzałam tym bardziej ,że również kocham zwierzęta , 2 lata temu po 16 latach odeszła od nas nasza ukochana sunia jamnik Nora , strasznie rozpaczałam więc wzieliśmy kolejną sunię podobną do zdjęcia Tiny która wabi się Luna , a dwa tygodnie temu odeszła moja najukochańsza kotka pers Kola . Jak zobaczyłam te śliczne zdjęcia to musiałam napisać o swoich zwierzaczkach .Jeszcze raz pozdrawiam cieplutko z gorącego Szczecina Iwona

    OdpowiedzUsuń
  46. Witam Pani Iwonko.
    Może na początku proszę mi mówić po imieniu- jestem Danuta. Tak jest łatwiej w sieci. Przy większej ilości czytelników nie pamiętam z kim jestem na Ty, a nie chciałabym kogoś urazić.
    Tak, zwierzęta to bardzo duża część mojego życia i widzę że Twoja też. Doskonale wiem co to znaczy utrata takich przyjaciół, więc doskonale Ciebie rozumiem. Mój Mąż po odejściu Tiny jeszcze przez pół roku chodził tą samą ścieżką do lasu. Kiedy patrząc przez okno jak się oddalał serce wyło z rozpaczy. Ścieżka zarosła, ale nostalgia pozostała. Podobnie jest z innymi zwierzętami, których już nie ma. Są tylko w sercu i na fotografiach. Co do bloga- bardzo Pani dziękuję za miłe słowa. Zapraszam do mojej kuchni , może znajdziesz potrawy, które przyciągną uwagę. To kuchnia tradycyjna, ale bez żadnej chemii i sztucznych przypraw, więc szczerze polecam.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  47. Równiez jestem pod wrażeniem tego Bloga i jak wiekszośc wpadłam przypadkiem i......zostane :)
    Mam zamiar wypróbować wiele przepisów,a jest ich dość sporo.
    Szukając jakiegos przepisu na cos drobiowego znalazłam przepis na Roladę wieprzowo-drobiową ,zaciekawił mnie,postanowiłam spróbować co i z tego wyjdzie?
    Wyszło pyszniutkie, rodzinka zachwycona i prosiła o powtorke,dzis zrobiłam i włąsnie wyjełam z piekarnika,pachnie cudnie a pozatym w lodówce marynuje sie karczek na baleronik:)
    Dodam że mam w domku dwa pieski,znajde rasy mieszanej której nikt nie chciał i yorka ,który sie znudził swojej pani
    Pozdrawiam serdecznie
    Jagoda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Jagodo.
      Bardzo się cieszę, że jest na moim blogu kolejna miłośniczka zwierząt. To zawsze napawa optymizmem, szczególnie jak ktoś przygarnia odrzucone zwierzęta. Nie dociera do mnie to jak może się znudzić taki przyjaciel. Spotkałam się też z takimi przypadkami. Ja zawsze miałam schroniskowe zwierzęta, ale od jesieni zeszłego roku kiedy straciłam moją koeczkę już ze schroniska nie wzięłam. Wszystkie zwierzęta schroniskowe są obciążone chorobami, zawsze je długo leczyłam, ale nigdy do końca nie dało się wyleczyć.. Kiedy już je pokochałam to odchodziły.
      Jagodo, bardzo się cieszę, że trafiłaś do mojej kuchni. Serdecznie zapraszam.
      Pozdrawiam i dziękuję bardzo.

      Usuń

Witam ciepło wszystkich czytelników mojego bloga.Proszę chociaż się podpiszcie-będzie mi miło znać wasze imię.Dziekuję.
Komentarze są przeze mnie moderowane ze względu na dużą ilość spamu.